Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
77 postów 48 komentarzy

Petycja o upamiętnienie polskich ofiar ludobójstwa OUN-UPA

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

„Kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku teraźniejszości, ani nie ma prawa do przyszłości.” - Józef Piłsudski

„Dopóki społeczeństwo jest bierne, spodziewa się wszystkiego od wypadków, od innych, tylko nie od siebie – nic nie nastąpi’’

                                                                                            Józef Piłsudski

Od prawej Pani redaktor Natasza Jatczyńska przeprowadza wywiad z Panem Stanislawem Soroczyńskim, ocalonym z ludobójstwa na Wołyniu. W środku moja skromna osoba. 

W piątek 23 lutego o godzinie 13-ej wraz z Panem Stanisławem Soroczyńskim, ocalonym z ludobójstwa na Wołyniu, złożyliśmy w biurze rady miasta elbląskiego ratusza na ręce przewodniczącego rady miejskiej Pana Marka Pruszaka, naszą petycję o upamiętnienie w Elblągu, polskich ofiar ukraińskiego ludobójstwa pomordowanych na Kresach Rzeczypospolitej. Ludobójstwa, które na tle wszystkich pozostałych zbrodni dokonanych na naszych rodakach w okresie drugiej wojny światowej, których ofiarami byli Polacy, w takich miejscach jak Katyń, Powstanie Warszawskie i wielu innych, to popełnione przez ukraińskich szowinistów, pozostaje wciąż spychane na margines, w otchłań niepamięci i zapomnienia. A przecież jak stwierdził to Pan Stanisław Soroczyński w krótkim wywiadzie udzielonym dla Pani Nataszy Jatczyńskiej:

,,Musieliśmy ginąć tylko dlatego, że byliśmy Polakami. To było bestialstwo najwyższej rangi. Oni robili wszystko, aby zadać jak największe cierpienie. Pamiętam to bestialstwo. Miałem dziesięć lat i wraz z rodziną mieszkałem w Woronczynie. W mojej wsi zamordowano 96 osób. Nam udało się uciec. Nie wszyscy Ukraińcy byli zbrodniarzami. Ten Ukrainiec, który nas przechował. On był świadkiem jehowy, miał dobre serce. Natomiast jego córka i syn w sąsiedniej wiosce mordowali ludzi. Tacy byli Ukraińcy, byli tacy, którzy pomagali i ginęli za to, ale byli tacy, którzy w okrutny, bestialski sposób mordowali’’.

Pan Stanisław Soroczyński - ocalony z Wołyńskiego ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA

Pod naszą petycją podpisało się około 100 osób, w tym Elbląskie Stowarzyszenie Miłośników Lwowa i Kresów Południowo – Wschodnich, którego członkiem jest m.in. Pan Stanisław, oraz członkowie Korpusu Kombatantów Armii Krajowej, Związku Kombatantów i Osób Represjonowanych w PRL. Nasze starania poparły na piśmie również dwie wybitne osoby ze środowisk Kresowych znane w całej Polsce, a mianowicie Pani Profesor Lucyna Kulińska z Krakowa, najwybitniejsza obecnie w naszym kraju znawczyni tematyki banderowskiego ludobójstwa na naszych rodakach zamieszkujących polskie Kresy i ideologii ukraińskiego integralnego nacjonalizmu. Osoba prawdziwie niezłomna, nie idąca z nikim na żadne zgniłe kompromisy, prawdziwa żelazna dama walki o polskość, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Środowiska kresowe mogą być naprawdę dumne i zarazem szczęśliwie, że ktoś tak znamienity, wysoko dzierżący w dłoniach sztandar prawdy stoi w ich szeregach. Drugą osobą jest Pan Stanisław Srokowski z Wrocławia. Poeta, pisarz i autor scenariusza filmu ,,Wołyń’’. Pod naszą petycją swój podpis złożyło także dwóch elbląskich radnych, Pan Andrzej Tomczyński oraz Pan Ryszard Klim (obaj SLD). 23 lutego podpis pod naszym wnioskiem złożył osobiście, również przewodniczący Rady Miejskiej w Elblągu Pan Marek Pruszak (PiS), na którego ręce złożyliśmy naszą petycję.

Pan Stanisław Soroczyński i przewodniczący rady miejskiej Elbląga Pan Marek Pruszak

 

Jak oświadczył w trakcie spotkania Pan Marek Pruszak, Na razie nie ma "wolnej" ulicy, która mogłaby zostać imię Ofiar ludobójstwa OUN - UPA. Jest jednak pomysł, aby tak nazwać rondo na skrzyżowaniu ulic: Nieodległości i Legionów.

 

Przewodniczący rady miejskiej Pan Marek Pruszak składa swój podpis pod naszą petycją

,,Z mojej strony ten pomysł ma poparcie. Petycja teraz zostanie przekazana komisji rady miejskiej do zaopiniowania. Myślę, że nie będzie z tym problemu. Jest już pozytywna opinia w tej sprawie komisji ds. nadawania nazw. Potem zostanie przygotowany projekt uchwały nadania nazwy rondu. Najlepiej, aby pojawił się on najpóźniej na czerwcowej sesji, jeszcze przed lipcową rocznicą. Złożona petycja zostanie przekazana do rozpatrzenia przez odpowiednią komisję rady miejskiej.

Jak poinformował widoki są pozytywne.’’

Pan Stanisław Soroczyński i autor przed pomnikiem Polskiego Państwa Podzienego na skwerze Rotmistrza Witolda Pileckiego

Jakkolwiek potoczy się dalej nasza sprawa dotycząca godnego upamiętnienia polskich ofiar dokonanego przez ukraińskie formacje zagłady spod znaku OUN-UPA i SS Galizien ludobójstwa na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej w naszym mieście, jesteśmy dopiero na początku drogi. Myślę, a właściwie to jestem przekonany o tym, że nie pójdzie to wszystko tak łatwo, jakby się to wydawało na tym etapie, że początkowy start przeszedł gładko i właściwie bezproblemowo, więc wszystko dalej też nie powinno już napotkać żadnych kłopotów. Sądzę jednak, że im bliżej będzie czerwcowego posiedzenia rady miejskiej w tej właśnie sprawie, to odezwą się demony banderyzmu w Polsce, których jest przecież bez liku. Właściwie to zawyją jak hieny w krzyku oburzenia i protestu, by do tego nie dopuścić. W samym tylko Elblągu i okolicach żyje prawie 20 tysięcy Ukraińców, w tym większość to potomkowie banderowskich rezunów z OUN-UPA przesiedlonych tu w ramach ,,Operacji Wisła’’. Począwszy zaś od Młynar, po Braniewo, Pieniężno i dalej jest ich jeszcze więcej. Dlatego też zwrócił uwagę jako pierwszy na to samo co my, ksiądz Tadeusz Sakowicz – Zaleski, który zamieścił na swoim profilu FB, Twiterze i swojej oficjalnej stronie internetowej artykuł Pani Nataszy Jatczyńskiej z elbląskiego portalu info.elblag.pl o złożeniu przez nas petycji w sprawie upamiętnienia polskich ofiar OUN-UPA w Elblągu, że:

,,Na pewno jednak będzie atak amb. Ukrainy i „giedroyciowców”. Oby władze Miasta Elbląga nie uległy.’’

Dlatego też już teraz zwracam się do WSZYSTKICH PAŃSTWA, blogerów i czytelników portalu neon.24.pl z wielką prośbą o wsparcie naszej inicjatywy, polegającą na wysyłaniu do biura rady miasta Elbląga, na ręce radnych naszego miasta i przewodniczącego rady miejskiej Pana Marka Pruszaka oraz prezydenta miasta Elbląga Witolda Wróblewskiegomaili z poparciem dla naszej petycji o upamiętnienie polskich ofiar ludobójstwa dokonanego na Kresach przez OUN-UPA i SS Galizien. Państwa wsparcie w tej kwestii jest dla nas tym bardziej potrzebne, a wręcz niezbędne, gdyż zdajemy sobie sprawę, z czekającą nas kontrakcją ze strony polskojęzycznych środowisk giedroyciowskich i neobanderowskich, w tym wrogiego Narodowi i Państwu Polskiemu tzw. Związku Ukraińców w Polsce.

Oto adresy mailowe do biura rady miasta Elbląga i prezydenta miasta Elbląga

brm@umelblag.pl

prezydent@umelblag.pl

Rada Miasta Elbląga – skład osobowy. Maile i telefony

http://um-elblag.samorzady.pl/zalacznik/id/43315

Wczoraj, w sobotę 24 lutego nagraliśmy na wideo świadectwo Pana Stanisława Soroczyńskiego urodzonego w Woronczynie, ocalonego z ludobójstwa na Wołyniu. Jest to pierwszy materiał z planowanego przez nas nagrania świadectw jeszcze kilku ludzi i ich rodzin ocalonych z ludobójstwa na Kresach dokonanego przez OUN-UPA i SS Galizien, w ramach przygotowywanego przez nas filmu dokumentalnego, który będzie nosił tytuł: ,,Kresy we krwi polskiej utopione’’. Mamy nadzieję, że całość projektu będzie gotowa na 11 lipca, w 75 rocznicę ludobójstwa na Wołyniu.

 

Źródła:

Chcą przywrócić pamięć ofiarom Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i UPA. Elbląskie rondo zyska nową nazwę?

https://www.info.elblag.pl/37,53392,Chca-przywrocic-pamiec-ofiarom-Organizacji-Ukrainskich-Nacjonalistow-i-UPA-Elblaskie-rondo-zyska-nowa-nazwe.html

Czy elbląskie rondo otrzyma nazwę przywracającą pamięć ofiarom rzezi wołyńskiej? (+ zdjęcia)

http://www.elblag.net/artykuly/czy-elblaskie-rondo-otrzyma-nazwe-przywracajaca-pa,34598.htm

Społeczeństwo Elbląga chce Społeczeństwo Elbląga chce upamiętnienia ofiar UPA

http://isakowicz.pl/spoleczenstwo-elblaga-chce-upamietnienia-ofiar-upa/

 

Pełna treść naszej petycji

 

Elbląg, dn. 28.01. 2018r.

Szanowni Państwo,

Pan Prezydent i Radni Rady Miasta Elbląga

Zbliża się 75 rocznica wydarzeń zwanych Rzezią Wołyńską, które zapoczątkowały powstanie gigantycznego cmentarzyska polskiego, największego na świecie, obejmującego Wołyń, całą Małopolskę Wschodnią, Podkarpacie, Lubelszczyznę i Podlasie.

11 lipca 1943 r. nacjonalizm ukraiński przestał się liczyć z ogólnoludzkimi ideami, takimi jak solidarność, miłosierdzie, humanizm. Nie zawahał się spełnić największej i najokrutniejszej zbrodni. Oblicza się, że ponad 4 tysiące polskich wsi i miasteczek zostało zmasakrowanych i spalonych przez Ukraińską Powstańczą Armię. Ona też pod banderowskimi hasłami:

Albo będzie Ukraina, albo Polska krew po kolana;

Śmierć jednego Polaka – to metr wolnej Ukrainy,

wyprawiła na tamten świat pół miliona Polaków.

Nie można tych okrutnych zbrodni wykreślić z pamięci, wymazać z historii, nie pozostawiając żadnej przestrogi dla potomnych. Nie wolno nam tego zapomnieć, bo zbezcześcilibyśmy tę straszną ofiarę. Trzeba zacząć głosić całą prawdę wolną od przemilczeń, przeinaczeń i manipulacji. Prawdę odważną, która sięga do korzeni zła.

Warto odnotować, że już po zakończeniu operacji Wisła, wiele bojówek OUN - UPA w uszczuplonym składzie, przeniosło się na inne obszary RP, m.in. w województwa olsztyńskie, gdańskie, zachodniopomorskie i wrocławskie. W dawnym woj. olsztyńskim operowały cztery oddziały UPA w powiatach Mrągowo, Kętrzyn, Bartoszyce, Morąg, Pasłęk, Braniewo i Elbląg.

Dlatego my, mieszkańcy Elbląga, wśród których są potomkowie obywateli Polski z ziem Kresów Najjaśniejszej Rzeczypospolitej i rodziny żołnierzy Wojska Polskiego walczących z bandami ukraińskich nacjonalistów z OUN - UPA, zwracamy się do Państwa o poparcie inicjatywy nadania jednej z ulic naszego miasta nazwy upamiętniającej pomordowanych Polaków na Kresach Rzeczypospolitej, którzy ponieśli straszliwą, męczeńską śmierć z rąk ukraińskich nacjonalistów oraz postawienia tablicy upamiętniającej to ludobójstwo.

Proponujemy do rozważenia wybór spośród trzech nazw, która zostanie nadana jednej z ulic naszego miasta:

OFIAR LUDOBÓJSTWA OUN - UPA

OBROŃCÓW BIRCZY

KAPITANA HENRYKA CYBULSKIEGO

Uważamy, iż należy to uczynić w imię godności narodowej i prawdy historycznej. Pamiętamy tragiczną przeszłość i pragniemy, by nigdy się nie powtórzyła. Mamy nadzieję, że dzięki tym dwóm inicjatywom nie zostanie ona zapomniana przez obecne i przyszłe pokolenia.

Nasi rodzice pozostawili nam swój historyczny depozyt dziedzictwa kulturowego Kresów, abyśmy ponieśli go w sztafecie pokoleń wyprowadzając z ich doświadczenia i wiedzy właściwe wnioski. Najbardziej obrazowo istotę rzeczy przedstawił profesor Jacek Wilczur, najmłodszy żołnierz świętokrzyskiego zgrupowania Armii Krajowej majora Jana Piwnika - Ponurego:

,,Tysiące ludzi, zmarłych w owych latach zorganizowanej zagłady, wskutek głodu, zimna, chorób, zamordowanych w bestialski sposób przez ukraińskie nacjonalistyczne bojówki i przez ukraińską policję pomocniczą, przez funkcjonariuszy specjalnych grup likwidacyjnych, przez oddziały SS, policji i regularnej armii niemieckiej, nigdy już nic nie powiedzą. Najczęściej ich szczątki spoczywają w dotąd nie ekshumowanych zbiorowych grobach na obrzeżach Lwowa, w zagajnikach i lasach podmiejskich, nieoznaczonych nagrobkami, krzyżami czy gwiazdą Syjonu, a nawet najmniejszym napisem. W jednej z tych mogił zbiorowych znajdują się szczątki moich najbliższych, rozstrzelanych, zakłutych bagnetami przez niemieckich nosicieli nowego porządku w Europie – Neuordnung i ich ukraińskich pomocników. Ci ze zbiorowych mogił nigdy już niczego nie powiedzą i dlatego żywi winni mówić za nich.”

Liczymy na poparcie naszej idei przez Pana Prezydenta i Radnych Rady Miasta Elbląga.

„ Niech Ci, co zginęli pozostaną na wieki w naszej pamięci. Przysięgamy na ich krew i mękę: Gdybyśmy o nich zapomnieć chcieli – niech Bóg zapomni o nas…”

                                                                            

                                                                              Z poważaniem

                                              Jacek Boki, przedstawiciel społecznej inicjatywy

                                    upamiętnienia ofiar ludobójstwa OUN - UPA i SS Galizien

 

 

List poparcia naszej inicjatywy przez Panią profesor Lucynę Kulińską z Krakowa, najwybitniejszą znawczynię tematu ukraińskiego integralnego nacjonalizmu i ludobójstwa dokonanego na Polakach przez OUN-UPA i SS Galizien na Kresach Rzeczypospolitej.

Szanowni Państwo, Panie Prezydencie i Radni Rady Miasta Elbląga.

Pragnę wyrazić swoje poparcie dla inicjatywy potomków Kresowian w kwestii nazewnictwa ulicy. List do Radnych w załączniku.

Proszę gorąco o uwzględnienie prośby ludzi tak strasznie rodzinnie pokrzywdzonych przez nazizm niemiecki i ukraiński i komunizm sowiecki. Z wyrazami szacunku, dr Lucyna Kulińska , adiunkt Wydziału Humanistycznego AGH w Krakowie historyk i politolog, znawca i popularyzator problematyki kresowej.

 

List poparcia naszej inicjatywy przez Pana Stanisława Srokowskiego z Wrocławia, pisarza, poetę i autora scenariusza oraz konsultanta filmu ,,Wołyń’’ Wojciecha Smarzowskiego.

Sz. P. Prezydent Elbląga Rada Miejska Elbląga

Szanowni Państwo, w pełni popieram inicjatywę mieszkańców i środowisk kresowych Elbląga dotyczącą upamiętnienia polskich ofiar ukraińskiego szowinizmu, którzy dokonali w latach 1939-1947 straszliwych zbrodni ludobójstwa. Na ziemi elbląskiej zamieszkują rodziny wymordowanych Polaków. Ofiarom należy się cześć i pamięć. Tego wymaga polska tradycja i wiara.

Stanisław Srokowski, pisarz, świadek kresowej tragedii

www.srokowski.art.pl

 

Jacek Boki - Elbląg 27 luty 2018 r.

KOMENTARZE

  • Autor
    Na Ukrainie runęły pomniki Lenina, ale w ich miejsce powstają pomniki Bandery...i czy to ma być zmiana na lepsze?
  • @Husky 21:27:03
    I pomyśleć, że PiS-owcy z Kaczyńskim na czele wspierali zamach stanu na Ukrainie wynosząc w ten sposób do władzy "banderowców".
    Dzisiaj, swoją pro-banderowską polityką plują na groby bestialsko pomordowanych Polaków.
    Hańba zdrajcom.
  • @Robik 07:44:33
    Skomentujesz ??
    KOMUNISTYCZNYCH LEWICOWYCH PATRIDIOTÓW

    Kwaśniewski, Wałęsa, Komorowski, Cimoszewicz: Miłość przez gwałt
    Wybitni przedstawiciele "polskiej" patridiotycznej elity mają zdanie takie jakie mają.
    Może mają rację.

    „Do Braci Ukraińców" - to list-apel opublikowany w sieci 4 lipca i podpisany przez grupę 45 polskich polityków. Jego sygnatariuszami są m.in. trzej byli prezydenci Polski i 5 byłych ministrów spraw zagranicznych RP.

    https://pl.sputniknews.com/opinie/201607063356020-Kwasniewski-Walesa-Komorowski-Cimoszewicz-Milosc-przez-gwalt/
  • HISTORIA Zbrodnia ukraińska w Korościatynie. Rozpłatali toporem matkę i dziecko
    https://www.facebook.com/groups/120434925260509/?ref=group_header
    Dzisiaj rocznica zbrodni w Krościatynie!!

    HISTORIA Zbrodnia ukraińska w Korościatynie i w Hucie Pieniackiej. Rozpłatali toporem matkę i dziecko.
    http://prawy.pl/27478-zbrodnia-ukrainska-w-korosciatynie-rozplatali-toporem-matke-i-dziecko/

    https://www.facebook.com/groups/120434925260509/?ref=group_header
    Katarzyna Sokołowska
    3 godz.
    ZBRODNIA W HUCIE PIENIACKIEJ

    28 lutego 1944 r. we wsi Huta Pieniacka pow. Brody esesmani ukraińscy z SS „Galizien – Hałyczyna”, upowcy oraz chłopi ukraińscy z okolicznych wsi w sile kilku tysięcy napastników dokonali rzezi ludności polskiej 1100 – 1300 Polaków, duża polska wieś przestała istnieć.
    „Byłam jedną z ostatnich przyprowadzona do kościoła. Wszystkich, wcześniej tam przyprowadzonych, dzielono na grupy i wyprowadzano do stodół i żywcem palono. Wyszłam z kościoła z ostatnią grupą dziewcząt. Widok jaki się okazał moim oczom był przerażający. Wokół płonęły budynki, słychać było przeraźliwe krzyki palących się ludzi, wyły psy, zewsząd unosił się swąd palonych ciał ludzkich i bydła. Ja i moje współtowarzyszki, zdawałyśmy sobie sprawę, że idziemy na śmierć. Konwojujący nas ukraińscy esesmani popędzali nas, szyderczo śmiejąc się, „Wże propała wasza Polszcza – to je wasza Polszcza”.

    Kiedy zostałyśmy doprowadzone w pobliże zabudowań Stefanii Relich, zostałyśmy na chwilę zatrzymane, otwarto bramę na podwórze nakazując nam tam wejść. Po przeciwnej stronie płonęły zabudowania Genowefy Bernackiej, skąd dochodziły przeraźliwe jęki palonych tam żywcem ludzi. Konwojenci brutalnie wepchnęli nas na podwórze. Zatrzymali przed stodołą, przed którą stały karnistry z benzyną. Kolbami karabinów wepchnęli nas do wnętrza i zamknęli drzwi. Wewnątrz było sporo słomy i siana. Po przeciwnej stronie były drugie drzwi, prowadzące na ogród. Wykorzystując chwilowy zamęt dostałam się do nich i udało się nam je otworzyć.

    Z kilkoma dziewczętami, było nas trzy lub cztery, nie pamiętam, rzuciłyśmy się do ucieczki. Po chwili nas zauważono i zaczęto strzelać. Udało się nam jednak przedostać do pobliskiego wąwozu, którym dotarłyśmy do lasu. Po chwili usłyszałyśmy strzały, krzyki, i zobaczyłyśmy jak płonie stodoła z której udało się nam zbiec” (Wanda Gośniowska; w: Komański..., s. 591). „Po odejściu ukraińskich esesmanów z Huty Pieniackiej byłem jednym z pierwszych, którzy dotarli do spalonej wsi. /.../

    Dopalały się jeszcze zabudowania, na drogach i polach leżeli martwi ludzie. Dużo widziałem dzieci na sztachetach płotów lub leżących z rozbitymi główkami. Wokoło śnieg był czerwony od ludzkiej krwi. W stodołach leżały dziesiątki zwęglonych ciał ludzkich” (Bronisław Zagrobny; w: Komański..., s. 611). „Z opublikowanych materiałów przewodu sadowego wynikało, że w zbrodni ludobójstwa dokonanej na ludności polskiej w Hucie Pieniackiej, oprócz ukraińskich żołnierzy 14 SS Schutzen Galizien, brali również udział ukraińscy szowiniści z OUN-UPA z okolicznych wiosek – Hołubica, Jasionów, Łukawiec, Pieniaki i Żarków” (Władysław Bąkowski; w: Komański..., s. 557).

    „W tych okolicznościach lekką śmierć mieli ci, którzy od razu zginęli od kuli, lecz bestialskie traktowanie ofiar dotyczyło większości. Na przykład w kościele ukraiński esesowiec wyrwał noworodka rodzącej kobiecie i go rozdeptał, a na oburzenie pomagającej jej akuszerce odpowiedział rozstrzelaniem również matki dziecka. Szczególnie okrutnie został zamordowany dowódca placówki AK inż. Wojciechowski.

    Najpierw przed kaplicą pobito go, potem torturowano, w końcu oblano benzyną i podpalono. Zginęła też jego rodzina – żona Żydówka i jej córka. Litości nie było nawet dla mieszkańców spokrewnionych z Ukraińcami, ponieważ ukraiński esesowiec z sąsiedniej wsi, mordując 3-osobową rodzinę, na jej błaganie ożycie, stwierdził: „Teraz wojna – nie ma krewnych” (Ewa Siemaszko: Teraz wojna – nie ma krewnych; w: „Nasz Dziennik” z 28 lutego – 1 marca 2009).
  • @Husky 08:59:24
    A co tutaj komentować?
    Zdrajcy polskich interesów, podobnie jak i Kaczyńscy.
    Jedna złodziejska ferajna.
    Różnica pomiędzy nimi polega na tym, że PiS ubiera swoją zdradę w piękne, narodowo-patriotyczno-katolickie stroje.
  • @trojanka 09:27:40
    https://niezlomni.com/wp-content/uploads/2017/02/zbrodnia.png
    28 lutego 1944: zagłada Huty Pieniackiej, czyli wkraczając do przedsionka piekła. Przerażające relacje świadków: "Żonę poznałem po sukience. Ciało było skurczone, prawie całe spalone…" (wideo)...Śmierć poniosło od 600 do 1500 osób (szacunki IPN to 900 zabitych). Pacyfikacji dokonali, według śledztwa IPN, żołnierze 4 Pułku Policyjnego SS złożonego z ochotników ukraińskich do SS-Galizien, pod dowództwem Oberstleutnanta Schutzpolizei Siegfrieda Binza, wraz z okolicznym oddziałem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) i oddziałem paramilitarnym składającym się z nacjonalistów ukraińskich, pod dowództwem Włodzimierza Czerniawskiego. Huta Pieniacka liczyła wówczas 172 gospodarstwa i około 1000 mieszkańców, we wsi znajdowało się również spora liczba uciekinierów (m.in. z Wołynia), którzy opuszczali miejsca zamieszkania obawiając się fali morderstw dokonywanych przez nacjonalistów ukraińskich i wspomagających ich miejscowych ukraińskich chłopów. Ocalało około 160 osób. Polska samoobrona wiedząc o planowanej akcji postanowiła nie podejmować działań. Zdecydowano, że uzbrojeni mężczyźni zbiegną do lasu, pozostawiając we wsi głównie kobiety, dzieci i mężczyzn w podeszłym wieku. Liczono, że po dokonanej rewizji mieszkańcy nie będą poddani większym represjom. Po wkroczeniu napastników część mieszkańców została rozstrzelana na cmentarzu, pozostałych spędzono do kościoła skąd po kilkanaście osób wyprowadzano do stodół, zamykano i podpalano. Próbujących uciekać mordowano w bestialski sposób. Dobytek mieszkańców, bydło, rzeczy, zboże zrabowano. Opisy zbrodni zachowały się dzięki zeznaniom nielicznych ocalałych świadków. Znalazły się one w aktach Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie, która na początku lat 90. wszczęła śledztwo w tej sprawie.

    „Naokoło morze płomieni i ciemne chmury dymu oraz okropne wycie psów, ryk krów i swąd palonych ciał ludzkich i zwierzęcych. Nie mieliśmy już żadnych złudzeń co do czekającego nas losu, a ból po naszych krewnych krwawił nam serca, nie reagowaliśmy na brutalne znęcanie się SS-manów, bicie kolbami karabinów i kłucie bagnetami. Na każdym kroku doznawaliśmy upokorzeń przez stałe pokazywanie nam dzieła zniszczenia i wypowiadane słowa: „Wże propała wasza Polsza”, „to je wasza Polsza” itp." wspominała Wanda G. Z kolei Stanisław W. mówił o zalegających wszędzie stosach trupów.

    "Ciało żony znalazłem w stodole kuzyna Władysława Mendelskiego. Żonę poznałem po sukience. Ciało było skurczone, prawie całe spalone (…). W tej stodole było bardzo dużo ciał spalonych. Ciała te leżały jedno na drugim" zeznawał.

    W miejscu wioski, która przestała istnieć po spaleniu przez OUN-UPA w pustym polu stoi pomnik pomordowanym. Obok pomnika partia Swoboda postawiła tablicę pt. Prawda o Hucie Pieniackiej. Oto tłumaczenie napisu:
    Podczas II wojny światowej wioska Huta Pieniacka była jednym z największych ośrodków stacjonowania polskich bojowników Armii Krajowej i bolszewickich dywersyjnych zjednoczeń w Galicji, którzy wspólnie terroryzowali okoliczne ukraińskie wioski. 28 lutego 1944 roku niemiecka okupacyjna władza przeprowadziła wojskową operację likwidacji polsko – bolszewickiego oddziału. Wioska ucierpiała. Na początku lat 80-ch sowiecko – polska propaganda rozpowszechniła nieprawdziwą informację o zniszczeniu wioski Huta Pieniacka dywizją SS Galizien i wojskowymi OUN–UPA. Ta wersja aktywnie rozpowszechnia się i dzisiaj w republice polskiej w celu dyskredytacji ukraińskiego narodowo – wyzwoleńczego ruchu i ukrycia zbrodni okupacyjnej polityki Polski na zachodnioukraińskim terytorium. Pytanie ilości ofiar ludności cywilnej – Polaków i Ukraińców, którzy mieszkali w Hucie Pieniackiej, jest dyskusyjnym i nieopracowanym. Między innymi, do dzisiaj niewiadoma jest ilość i miejsce pochówku poległych. Dlatego pomnik, postawiony na terytorium ówczesnej wioski w 2005 roku, nie odpowiada wydarzeniom, które tam odbywały się i jest postawiony z łamaniem teraźniejszego prawa Ukrainy. A jaka była prawda o tych wydarzeniach?


    https://youtu.be/z-hJ1CAmQOo

    https://youtu.be/kAkdSJm_-Dg

    https://youtu.be/S1ZUP9Nihvc


    źródło: własne / Polska Zbrojna / Wikipedia
  • Dałem 5 i popieram całym sercem !
    Wysłałem też do urzędów na wskazane adresy !

    Coś jeszcze należy zrobić ?

    Pozdrawiam

    JG
  • @Janusz Górzyński 00:10:15
    https://kresy.pl/wp-content/uploads/2018/02/indeks2-1-970x542.jpg

    Ukraina Ukraińcy uczcili w Hucie Pieniackiej 74 rocznicą wielkiego zwycięstwa nad Polakami ZMASAKROWANO TAM CAŁĄ WIEŚ ! W czasie ludobójstwa organizowanego przez OUN-UPA na Polakach, Huta Pieniacka stała się swoistym azylem dla wielu uciekinierów z atakowanych miejscowości. W 1944 r. w Hucie Pieniackiej funkcjonowała polska samoobrona, która 23 lutego wdała się w walkę z ukraińskimi esesmanami. Z tego powodu 28 lutego wieś stała się celem akcji pacyfikacyjnej policyjnego batalionu SS złożonego z Ukraińców oraz lokalnego oddziału UPA. W ataku uczestniczyli także ukraińscy cywile. W czasie pacyfikacji doszło do bestialskich mordów, także na kobietach i dzieciach. Z tysiąca mieszkańców i znacznej liczby uciekinierów z innych wołyńskich miejscowości atakowanych przez UPA przeżyły tylko 162 osoby.

    https://youtu.be/OKv3exlIMfo

    https://youtu.be/p3NnmYw1jS0
  • @Janusz Górzyński 00:10:15
    ,,Polacy traktowali moich rodziców jak bydło”. Te słowa byłego prezydenta Ukrainy to tylko jedna z wielu antypolskich wypowiedzi. Mocna odpowiedź: ,,Wspieranie jej nic nam nie daje. Ukraina realizuje cele…”. Kryzys w relacjach polsko-ukraińskich eskaluje. Świadczą o tym wypowiedzi byłych prezydentów i obecnych polityków, a także stronnicze relacje tamtejszych mediów polskiego sporu z Unią Europejską. Mojego ojca i matkę, którzy pracowali dla polskich osadników, traktowano jak chamów i bydło powiedział pierwszy prezydent Ukrainy Leonid Krawczuk w rozmowie z ,,Rzeczpospolitą”. Osobiste doświadczenia starał się ekstrapolować na stosunku polsko-ukraińskie, będąc zdania, że Polska narzuca Ukrainie, jakich ma mieć bohaterów. Wiktor Juszczenko ma za złe Polsce, że ta „wyciąga Ukrainie wydarzenia z 1943 roku”, a polscy politycy „zajmują się obliczaniem dusz zmarłych i porównywaniem przelanych litrów krwi ”. Te słowa padły podczas konferencji zorganizowanej przez prezydencki Instytut Badań Strategicznych. Z kolei szef ukraińskiego MSZ, Pawlo Klimkin, zaatakował ustawę o IPN, podkreślając, że jest przykładem „jednostronnego podejścia do historii”, zapewniając, że Ukraina nie odwróci się od takich bohaterów jak Bandera. Jeśli niektórzy polscy politycy nadal będą nalegali na zakazanie na Ukrainie Stepana Bandery i UPA, to na zasadzie „zacznij od siebie” powinni przede wszystkim zakazać u siebie Józefa Piłsudskiego z jego brutalną akcją pacyfikacji Ukraińców w Galicji oraz Armii Krajowej, której oddziały dokonywały krwawych akcji przeciwko ukraińskim wsiom oznajmił. Przyznawał, że potępia ,,zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości, dokonane podczas ukraińsko-polskich konfliktów w trakcie drugiej wojny światowej”. Ale od razu przypominał: W 1945 roku miejscowa polska samoobrona i oddziały Armii Krajowej rozstrzelały tam 366 Ukraińców, w tym 157 kobiet i 59 dzieci do 14. roku życia. Takich wsi było wiele. Co więc mamy zrobić z Armią Krajową? pytał.

    Z kolei Jacek Saryusz-Wolski komentował doniesienia ukraińskich mediów: Ci na Ukrainie, którzy kibicują działaniom wymierzonym przeciw Polsce, podejmowanym w UE, niewiele z tej całej operacji rozumiejąc, działają wbrew dobrze pojętym strategicznym interesom Ukrainy

    Jacek Saryusz-Wolski

    @JSaryuszWolski
    Ci na Ukrainie, którzy kibicują działaniom wymierzonym przeciw Polsce, podejmowanym w UE, niewiele z tej całej operacji rozumiejąc, działają wbrew dobrze pojętym strategicznym interesom Ukrainy.
    https://twitter.com/tviuaofficial/status/969444279943942146 …


    Do stosunków polsko-ukraińskich odniósł się Rafał Ziemkiewicz, który komentował wypowiedź Jana Olszewskiego o tym, że Bandera z rzezią wołyńską nie miał nic wspólnego. Publicysta podsumował, stwierdzając, że Jan Olszewski jest zakładnikiem myślenia, według którego Rosja jest największym zagrożeniem, a wspieranie Ukrainy ją osłabia. Otóż nie jest tak. Silna Ukraina to wzmocnienie Rosji podkreślił, przypominając, że pomysł niepodległej Ukrainy narodził się w Niemczech i służył interesom polityki tego państwa. Jak zaznaczył, Ukraina w dalszym ciągu realizuje cele Berlina, dlatego jej wspieranie nie daje Polsce żadnych korzyści.

    źródło: wPolityce.pl / Do Rzeczy

    Ps..Prawda była taka, że Polacy na Kresach mieli świetnie prosperujące gospodarstwa rolne. Ukraińcy zatrudniali się u Polaków jako pomocnicy w gospodarstwie (parobki). Nie mogli znieść tego, ze sami nie potrafili nic uprawiać i hodować, to zazdrościli Polakom. Potem była rzeź z nienawiści i zazdrości (chociaż sami byli leniami i opojami). Jak inaczej wytłumaczyć to zezwierzęcenie ?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

TAGI