Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
170 postów 108 komentarzy

Kaci Wołynia - Najkrwawsi ludobójcy Polaków

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Ilu Polaków zamordowano w czasie czystki etnicznej na Wołyniu, dokładnie nie wiadomo. Przyjmuje się, że sto tysięcy, choć i to jedynie liczba szacunkowa.

Ilu Polaków zamordowano w czasie czystki etnicznej na Wołyniu, dokładnie nie wiadomo. Przyjmuje się, że sto tysięcy, choć i to jedynie liczba szacunkowa. Znamy jed-nak nazwiska głównych katów Wołynia. Tych, którzy ową zbrodnię przygotowywali, i tych, którzy ją zrealizowali. Tworzą one listę ukraińskich zbrodniarzy o poglądach banderowskich. Nie ulega bowiem wątpliwości, że to właśnie banderowska frakcja Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów odpowiada za przygotowanie i przeprowadzenie rzezi Polaków na Wołyniu. Na kartach niniejszej książki pojawiają się więc główni autorzy i aktorzy tamtej tragedii. Dla większości z nich mordy i likwidacja polskich siedlisk na Wołyniu stanowiły ukoronowanie walki z państwem polskim, którą zaczynali z reguły jeszcze w szkole średniej, przechodząc wszystkie stopnie nacjonalistycznego wtajemniczenia. Ich bezpośrednie wskazanie i przypomnienie jest tym ważniejsze, że na Ukrainie uchodzą oni dziś w większości za bohaterów narodowych, a nie zbrodniarzy. Ponadto prawda o wołyńskim holocauście Polaków jest zamazywana, a jej fałszywy obraz narzucany polskiemu społeczeństwu.

„Kaci Wołynia” Marka A. Koprowskiego to zbiór krótkich biografii ukraińskich działaczy nacjonalistycznych, którzy byli zaangażowani w działalność OUN-UPA na Wołyniu w czasie rzezi wołyńskiej. Autor umieścił wśród nich nie tylko dowódców zbrodniczych oddziałów, ale także działaczy politycznych, słusznie zakładając, że brali udział w podejmowaniu ludobójczych decyzji. Do katów Wołynia zaliczony został także artysta Nil Hasewycz, który poprzez propagandową robotę przyczyniał się do mobilizowania Ukraińców pod sztandary ludobójczej OUN-UPA.

Z pewnością uważny czytelnik „Katów Wołynia” zauważy, że około połowa z dwóch dziesiątków zaprezentowanych przez Autora oprawców wołyńskich Polaków pochodziła z Małopolski Wschodniej, w tym niemal wszyscy architekci zbrodni. Przeczy to kłamstwu lansowanemu przez środowiska neobanderowskie i probanderowskie, jakoby rzeź wołyńska była spontanicznym buntem ukraińskiego chłopstwa z Wołynia przeciwko polskim „panom”. Tymczasem widzimy dzięki książce Koprowskiego, że ludobójczą ideę zanieśli na Wołyń ukraińscy inteligenci z dawnej Galicji, tego rozsadnika ukraińskiego szowinizmu po dzień dzisiejszy.

Dobór katów dokonany przez Koprowskiego pozwala też dostrzec złowrogą rolę duchowieństwa ukraińskiego w wychowaniu przyszłych oprawców Wołynia i Małopolski Wschodniej. Dwóch „rzeźników” Wołynia, i to nie byle jakich – Iwan Łytwyńczuk oraz Mykoła Kozak – było synami duchownych. Kolejny – Stepan Janiszewski – skończył kurs nauczycielski organizowany przez greckokatolickie seminarium duchowne w Stanisławowie. W tym ostatnim przypadku Autor celnie zauważa, że Janiszewski „nie posłuchał” greckokatolickiego biskupa stanisławowskiego Grzegorza Chomyszyna, który wzywał Ukraińców do lojalności wobec państwa polskiego.

Autor nie sili się na naukowość, dzięki czemu czytelnik otrzymuje napisaną przystępnym językiem opowieść o losach ludzi, którzy postanowili utopić Wołyń we krwi. Losach, które w większości przypadków wyglądały bardzo podobnie – urodzony na początku XX wieku ukraiński inteligent z d. Galicji lub z Wołynia wiązał się w czasach II RP z OUN, często wpadając w orbitę zainteresowania polskiego wymiaru sprawiedliwości, w czasie II wojny światowej zaliczał etap kolaboracji z Niemcami, by zdobyte doświadczenie wykorzystać później w zbrojnych formacjach ukraińskich nacjonalistów, a na koniec zazwyczaj spotykała go sprawiedliwość wymierzona niestety ręką nie polską, lecz sowiecką.

Myliłby się ten, kto sądziłby, że w książce uwaga Autora jest zwrócona tylko na tych, którzy mordowali. Koprowski wplata w swoją opowieść fragmenty wspomnień świadków, pokazując, jak czyny katów Wołynia wyglądały oczami ofiar. Jest to mocna strona tej książki.

Wydanie „Katów Wołynia” cieszy, ponieważ świadczy o tym, że pamięć o ukraińskim ludobójstwie wciąż jest żywa. Jeśli ktoś sądził, że temat Wołynia umrze po spisaniu wspomnień ostatnich świadków i policzeniu ofiar, to się pomylił. Powstają kolejne publikacje, które eksplorują kolejne, mało dotąd znane przeciętnemu czytelnikowi obszary tej tematyki. „Kaci Wołynia” Marka A. Koprowskiego, wraz z wyprzedzającymi ich o niespełna rok

„Sprawcami ludobójstwa…” Mieczysława Samborskiego

sprawiają, że wykonawcy wołyńskiego ludobójstwa stają się znani z imienia i nazwiska.

Na koniec gorzka refleksja. Spod piór badaczy-amatorów, popularyzatorów historii i publicystów historycznych wychodzą kolejne pozycje o Wołyniu. Pamięć o ukraińskim ludobójstwie wciąż spoczywa na barkach oddolnych inicjatyw, przy nieodmiennie pasywnej postawie, z drobnymi wyjątkami, struktur państwa polskiego i środowisk naukowych. Dlaczego nie słyszymy o nowych poważnych badaniach naukowych w tym obszarze, dlaczego wciąż żadna katedra historii nie zajmuje się tym tematem, co robi liczący kilka tysięcy pracowników IPN? Przecież tak wiele zostało jeszcze do zbadania. Wołyń (zresztą Małopolska Wschodnia również) w 1943 roku nie miał szczęścia do decydentów w Warszawie, wydaje się, że nie ma go także dzisiaj. Dobrze, że są tacy ludzie jak Marek A. Koprowski.

 

                                               Krzysztof Janiga                 

 

Za:

https://kresy.pl/publicystyka/kaci-wolynia-marka-a-koprowskiego/

https://wolna-polska.pl/wiadomosci/nowa-ksiazka-marka-a-koprowskiego-kaci-wolynia-polecana-2019-07

KOMENTARZE

  • Kaci Polaków na Wołyniu , Małopolsce Wschodniej i Bieszczadach to obecnie bohaterowie Ukrainy i niektórych antypolskich niby
    Polaków.
    ..Pozostali żyjący mordercy z UPA dostali duże dodatki do emerytur ,z polskich pieniędzy które szerokim strumieniem płyną na Ukrainę.

    https://www.pch24.pl/bandera-bohaterem-narodowym-ukrainy--stosowny-dokument-trafil-do-rady-najwyzszej,64661,i.html


    https://www.pch24.pl/banderowskie-marsze-na-ukrainie--chwala-narodowi--smierc-wrogom-,48471,i.html

    https://wprawo.pl/2017/06/02/kijowska-ulica-nazwana-imieniem-dowodcy-upa-odpowiedzialnego-za-zamordowanie-100-tysiecy-polakow/

    Popiersie bandyty Szuchewycza zdobi polską szkołę we Lwowie...

    Obecnie ,już bez skrępowania na skutek uwalenia ustawy IPN, w Polsce zaczyna pokazywać swoja ohydną mordę banderyzm w wykonaniu Ukraińców na stypendiach z moich podatków!! nie krepują się ..

    https://kresy.pl/wydarzenia/polska/grupa-ukraincow-wznosila-banderowskie-okrzyki-na-rynku-glownym-w-krakowie/

    Wstaliśmy z kolan.
  • Banderyzm był i jest wpierany, banderowskie bataliony obecnie to jak ISA/Al Kaida i w tym samy celu hodowane
    Dla "pszyjaciół rzondu" może być nawet diabeł z LGBT!!
    Dlatego w Polsce "elyty" mają zakaz mówienia jawnie i bez ogródek o zbrodniach ukraińskich nazistów i chłopów i gloryfikacji tych zbrodni na Ukrainie.
    https://t.co/e4y7pyqmF1

    CIA kryła odpowiedzialnego za rzezie na Ukrainie 12 grudnia 2010, 22:04 (
  • SS-Galizien: Jedna z najbardziej zbrodniczych formacji II wojny światowej
    https://t.co/aiuQ6eeH4M

    Wstępem do bestialskich zbrodni popełnianych z entuzjazmem przez późniejszych zbrodniarzy z SS-Galizien była działalność dywersyjna i terrorystyczna OUN na terenie II RP. Opierała się ona na sloganie programowym:

    „Na słowne argumenty żaden Polak nie będzie wrażliwy, na terror wszyscy".

    Faktycznie, wbrew przyjętej przez inne organizacje ukraińskie polityce zbliżenia z Polakami, OUN przeprowadził szereg zbrodniczych zamachów i akcji dywersyjnych skierowanych przeciw polskim funkcjonariuszom państwowym. Już 6 marca 1929 r., a więc zaledwie miesiąc po wielkim kongresie zjednoczeniowym, grupa aktywistów OUN napadła na lwowskiego listonosza Franciszka Kochanowskiego.

    Napadom i zastraszeniom Polaków realizowanym przez Ukraińską Organizację Wojskową w ramach hasła „Wygnajmy Lachów za San" towarzyszyły liczne akcje sabotażowe w polskich obiektach administracyjnych.

    Szczególnie narażona na działalność ukraińskich nacjonalistów była infrastruktura transportowa: tory kolejowe, mosty, urzędy pocztowe, słupy telefoniczne, słupy energetyczne czy posterunki policji państwowej. W artykule „Pacyfikacja w Małopolsce Wschodniej na forum Ligi Narodów", zamieszczonym w Zeszytach Historycznych, Jan Pisuliński przypomina, że w statystykach policyjnych z okresu między lipcem a październikiem 1930 r. odnotowanych zostało aż 186 aktów terroru..........................................................................................................................
    BESTIE W LUDZKIEJ SKÓRZE
    Z niemal 80 tys. ukraińskich ochotników pragnących walczyć w mundurze SS Niemcy przyjęli na szkolenie jedynie kilkanaście tysięcy. Dowódcą dywizji „Hałyczyna", jak inaczej nazywano SS-Galizien, został generał major Fritz Freitag, a szefem sztabu major Wolf Heike.

    Podobnie dowódcami pięciu pułków policji SS oraz jednego rezerwowego batalionu policji zostali tylko i wyłącznie Niemcy. To był najlepszy dowód jaki był stosunek „narodu panów" do „podrzędnej nacji słowiańskiej", za jaką w Berlinie uważano Ukraińców.

    Sami Ukraińcy wykazywali jednak fanatyzm, który czasami przerażał nawet Niemców. O ukraińskich zbrodniach na Podolu i Wołyniu mówi się, że ,,były tak straszne, żeby nie tylko martwi milczeli, ale i żywi nie byli w stanie o tym zabijaniu opowiedzieć...." Zagłada ponad 3 tys. wsi, w których mieszkało ponad 120 tys.

    Polaków, nie została do dzisiaj osądzona choćby w sposób symboliczny. Żeby wykazać się oszczędnością amunicji, ukraińscy fanatycy mordowali Polaków i Żydów siekierami, łopatami, piłami do drewna i palili żywcem. Przed skrajnym okrucieństwem ukraińskich zbrodniarzy nie było ucieczki.

    Ci, których nie zamordowali Ukraińcy w niemieckim mundurze, byli zabijani przez swoich ukraińskich sąsiadów cywili. Skala okrucieństwa przeraziła nawet Niemców, którzy w celu powstrzymania skrajnego sadyzmu poprosili o interwencję gestapo.
  • Uważam że
    trzeba zrobić wszystko aby pamięć o ludobójstwie nie zaginęła, może wzorem Dębów Katyńskich sadźmy brzozy? Wiem ze niektórym będzie to się dziwnie kojarzyć ale brzoza rośnie szybko a czasu coraz mniej,odchodzą świadkowie.. IPN zajmuje się czym innym,z roku na rok rośnie liczba "kombatantów" stanu wojennego a rządzący dyskretnie omijają temat,prezydent milczy. "Narody które tracą pamięć,giną" -można powiedzieć-święte słowa.
  • Gdzie są dyżurni żydzi co tak w Neonie 24 wiele mają do powiedzenia ?
    Słowianie ! ten artykuł o Ludobójstwie na Wołyniu jest klasyczną miarą obłudy tutejszych żydów którzy panoszą się tutaj !!!!

    Słowianie ! każdy żyd który w Neonie 24 pisze ZAKLINA się że nie jest żydem że on jest polakiem z dziad pradziada i tym podobne dyrdymały piszą !!! tylko trudne polskie tematy omijają szerokim łukiem !

    Słowianie 80 % tutaj piszących to żydzi !!! to wrogowie Polski i Polaków


    Ireneusz Tadeusz Słowianin Lach. Polska Krajem NEUTRALNYM !
  • @
    11 VII odbędzie się prezentacja najnowszej broszury IPN Gdańsk
    „Wołyń 1943. Ludobójstwo Polaków na Wołyniu 1939-1945. Świadectwa” autorstwa Karola i Katarzyny Lisieckich

    https://pbs.twimg.com/media/D-75hweXoAATRwY.jpg
  • Tak to jest jak społeczeństwo nie ma powszechnego dostępu do broni jak w Ameryce
    Najgorsze jest to,że byli tak skuteczni w swoich działaniach ludobójczych,że po tych czystkach etnicznych na polskiej ludności nie ma tam obecnie właściwie już prawie w ogóle Polaków
  • @Husky 18:32:37
    Wow! To pani Katarzyna Lisiecka w czwartek będzie robiła za gwiazdę przejętą do głębi serca straszliwym losem Polaków pomordowanych Wołyniu. No wzruszyłem się do łez, aż się omal nie osmarkałem. :-)
    Pamiętam jak przez pół roku powtarzał mi w rozmowach telefonicznych, żebym pomógł im wywalczyć u prezydenta Elbląga na postawienie w pobliżu ronda Obróńców Birczy, Ich Tablicy Wołyńskiej, której to zgody przez kilka miesięcy odmawiał wiceprezydent Elbląga z SLD. A kiedy w końcu ponad miesiąc temu ten sam wiceprezydent tą zgodę im wydał ponad miesiąc temu, dając im 21 dni na ustawienie tejże tablicy, pani Lisiecka sprawę po prostu olała. A wszyscy mieli nadzieję, że stanie do 11 lipca i będzie to w Elblągu miejsce pamięci Kresowego ludobójstwa Polaków. Ale nic z tych rzeczy.

    Pani Kasia zrobiła również wszystko co było w jej mocy, aby uwalić sprawę zamontowania na rondzie małej tabliczki o wymiarach 50 na 60 cm z napisem:

    ,,W tym miejscu złożono ziemię z cmentarzy wojskowych z Birczy i Borownicy, na których spoczywają polegli i pomordowani w walkach z bandami OUN - UPA w latach 1944 - 1947''

    Tym co decydentom nie spodobało się najbardziej było słowo użyte w odniesieniu do rezunów z OUN-UPA, że to były... BANDY! Zaś drugim, że jednym z miejsc, z których władze Birczy pobrały garstkę ziemi, był pomnik wzniesiony ku czci zamordowanych przez banderowców czterech młodziutkich żołnierzy KBW, których pan Siwek z Warszawskiego IPN uznał za komunistycznych zbrodniarzy, którzy walczyli z... ,,ŻOŁNIERZAMI ANTYKOMUNISTYCZNEGO PODZIEMIA, KTÓRYMI BYŁY BANDEROWSKIE REZUNY Z OUN-UPA!!!

    Ale nie zaprzątajmy pani Kasi głowy, takimi drobiazgami w momencie jej 5 minut osobistej chwały.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

TAGI