Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
198 postów 138 komentarzy

Przesłuchanie - Antoni Jakóbczyk

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Posłowie i służby wszelkiego rodzaju służą do szykanowania Nas Polaków, a nie reprezentowania naszych interesów, ani też naszej narodowośći.

Na prośbę Pana Antoniego Jakóbczyka, działacza kresowego z Bartoszyc, któremu panujący na Warmii i Mazurach układ władzy, zniszczył karierę zawodową leśnika, zniszczono mu też rodzinę, i który od lat nie jest w stanie uzyskać od nikogo jakiejkolwiek pomocy w związku ze swoją sytuacją, zamieszczam Jego relację z przesłuchania, które odbyło się w KP Policji w Bartoszycach 16 grudnia 2019 r. Niech każdy z czytelników zobaczy kto nami naprawdę rządzi i to bez względu na to jaka ekipa w danym momencie jest u steru władzy oraz bez względu na jej barwy polityczne i ideologiczne, a także nazwę, którą się przedstawia, żelazną ręką trzymając Nas Polaków za twarz, nie starając się nawet już ukrywać, jakie uczucia w stosunku do Nas naprawdę żywi. ***************************************************************************

Po otrzymaniu zawiadomienia stawienia się w KP Policji w Bartoszycach na dzień 16 grudnia 2019 r godz.11. w charakterze świadka (pismo z dnia 09. grudnia pieczątka poczty oraz otrzymanie 12.12.2019r. (czyli dwa dni wędrowała na pocztę w tej samej miejscowości!). Zaskoczenia dla mnie nie ma" A teraz jak to wyglądało po okazaniu wezwania dla dyżurnego, kazano mi zaczekać na korytarzu, gdzie pojawiali się jacyś cywile. Po kilku minutach, z półpiętra pani, zapytała po nazwisku czy to ja, okazało się że to jest Pani,u której miałem się stawić.

Na korytarzu oczywiście "przypadkowo" Pan Policjant może już emerytowany, oczywiście się znamy oraz Pani rzecznik, sąsiadka - oczywiśćie przypadek.

Przesłuchanie wyglądało tak, jakbym oglądał film o esbekach.

Do Pani, która ma mnie przesłuchać na podstawie korespondencji przesłanej z Ministerstwa Sprawiedliwości i Prokuratury Generalnej z załacznikami dołącza druga Pani. Obok siedzi też Pan (nie wiem kim był pan Nikt, nie miał identyfikatora).

Na moje pytanie, czy to dwie Panie mają mnie przesłuchiwać słyszę, że Pani się dopiero uczy i pomaga jej. (?).

Przez pokój przewija się Pani po mleczko z lodówki, Pan po mundur do szafy oczwiście i jeszcze paręosób, niby zupełnie przypadkowo, pokoje są bowiem przechodnie.

Pada Pytanie o co mi chodzi ?

Widząc korespondencję, którą przesłałem do Prokuratury Generalnej, do rąk własnych, odpowiadam, że jest to opisane i są załaczniki.Żadnego pytania dotyczącego opisu spółek, interpelacji, opisanych szykan ze strony urzędów wobec zagrożenia Polaków i Polski oraz mnie i mojej rodziny (nic co było opisane.)

Żadnego pytania dotyczącego opisu spółek, wymienionej w piśmie interpelacji nr 19677 Jarosława Sachajko jak również wymienionej interpelacji nr 6003 Posła Sycza dotyczącej wymienionej spółki IPSE CONSULT oraz opisanych szykan ze strony urzędów wobec zagrożenia Polaków i Polski oraz mnie i mojej rodziny (nic co było opisane.)

Próbując jednak aby odniesiono się do zagrożenia wobec mojej osoby ( w opisie wydarzenia z 2012 r- związek z interpelacją Posła Sycza z 2012r dotyczącej Społki Mirosława Czecha Ipse Consult w sprawie budowy elektrowni na rzece Łyna (obydwaj Panowie byli w zarządzie Związku Ukraińców w Polsce obok Pani Dyrektor od książki Bandera i Ja w szkole z UJN w Bartoszycach-kontynuatorzy Ukraińskiego Towarzystwa Kulturalnego tak jak Erika Steibach- kontynuatorka –rewizjonistów Niemieckich Czaja i Hupka).

Pokazałem efekt sabotażu w moim samochodzie, który miał miejsce (między 4 a 7 grudnia br) czyli po przesłaniu tych materiałów z Ministerstwa Sprawiedliwości do Prokuratury w Olsztynie i do Prokuratury w Bartoszycach- mianowicie szpilkę głowicy silnika o długości 16 cm, która rzekomo miała się sama wykręcić i wyskoczyć z silnika - też żadnej reakcji ze strony Policjantów.

W kwestionariuszu przesłuchania nawet moje miejsce urodzenia wpisano "omyłkowo" w innej miejscowości.

A z nowym rokiem na podwórko ,które jest wspólne mieszkamy w domu dwurodzinnym -wjeżdża ciężarówka załatwia pod naszą nieobecność że tak określę śmierdzącą sprawę, nikt nie widział, nikt nie słyszał – środek wsi.

Czego jeszcze mogę się spodziewać, kiedy już dawno ginęły nie dokumenty ,potem niektóre wracały. Czyli penetracja mieszkania trwa od przynajmniej dwóch lat.- nie widzą kiedy potrzeba i widzą kiedy trzeba.

Sytuacja podobna dotyczyła w 2018 mroku wicemarszałka Sycza tylko on mógł sobie pozwolić na wezwanie Policji bo nikt go nie ośmieszy. (Podobno nic nie zginęło)

Podobną sytuację miałem w 2011r., kiedy Pan Policjant załatwiał w podobny sposób tylko w miejscu publicznym, grożąc że wyśle dwóch funkcjonariuszy po mojego syna (chociaż wiedział już że sprawa nie dotyczyła mojego syna, który w tym czasie był w wojsku).

Dlaczego o tym wspominam ? Bo od lat jest to dalszy ciąg szykan ciągnący się od czasu uczestnictwa w przetargu na zrujnowany pustostan z zasobów Lasów Państwowych (Skarb Państwa), który był przeznaczony dla swojego.

Żeby była jasność obrazu sytuacji w Lasach Panstwowych i kraju, pozwolę sobie na załączenie tekstu bardzo starego bo z 2008 roku.

Próbójąc jednak aby odniesiono się do zagrożęnia wobec mojej osoby, pokazałem efekt sabotażu w moim samochodzie, który miał miejsce (między 4 a 7 grudnia br) po przesłaniu tych materiałów do Prokuratury w Olsztynie - mianowicie szpilkę głowicy silnika o długości 16 cm, która rzekomo miała się wykręcić i wyskoczyć z silnika - też żadnej reakcji ze strony Policjantów.

W kwestionariuszu przesłuchania nawet moje miejsce urodzenia wpisano "omyłkowo" w innej miejscowości. Podobną sytuację miałem w 2011r., kiedy Pan Policjant załatwiał w podobny sposób tylko w miejscu publicznym, grożąc że wyśle dwóch funkcjonariuszy po mojego syna (chociaż wiedział już że sprawa nie dotyczyła mojego syna, który był w tym czasie był w wojsku).

Dlaczego o tym wspominam ? Bo od lat jest to samo to co w opisówce do Prokuratora Generalnego. Miejscowi "bliscy" Policjanci, niektórzy bardzo bliscy, inni mundurowi biorą w tym udział od lat. ( Dlatego też nie podjęto żadnego z wątków i nie odniesiono się do innych załaczników).

Odwołano się tylko ze względu na to, że wskazałem m.in jeden z załaczników m.in mój wniosek do Prokuratury w Bartoszycach z 2012 r. Wspomniałem też o monitorowaniu mojej poczty, jak również inny załącznik dotyczący działań na dokumentach przez pracowników poczty, innnych mówiących o inwigilacji.( to przemilczano jakby ich nie było). Do interpelacji poselskich w mojej sprawie, nie odniesiono się wcale. Jestem ciekaw czy oni spieszyli się na opłatek czy też inną imprezę.

Jeżeli w tak małym mieście na jednych tablicach rejestracyjnych mogły jeździć dwa różnego typu samochody osobowe i nawet innego koloru.

Pan Minister Ziobro przesyłając materiały do KPP w Bartoszycach ponownie mnie skazał. A tak zwanie stwienie się w charakterze świadka, było tak dobrze wyreżyserowane, żeby zniechęcić mnie i pokazać, co może zrobić z obywatelem mniejszość w Polskich mundurach.

Stwierdzam, Policja i wszystkie służby działają przeciwko Polakom, którzy chcą bezpiecznej Polski i tych którzy chcą żyć we własnym kraju, a nie pod ukraińską okupacją i nie godzą się na wszelakie szykany ze strony potomków UPA, przesiedlonych tutaj w ramach Operacji Wisła. Posłowie i służby wszelkiego rodzaju służą do szykanowania Nas Polaków, a nie reprezentowania naszych interesów, ani też naszej narodowośći. Mogę podać przykłady innych osób ,które dbały o majątek skarbu Państwa ze służb, które zostały z nich wydalone i to nie tak daleko.

Pani Dyrektor ukraińskiej szkoły w Bartoszycach za nasze Polaków pieniądze wychowała całe pokolenia na książce Bandera i Ja.

A Pan Minister Zbigniew Ziobro Prokurator Generalny, odsyła korespondencję skierowaną imiennie do jego rąk własnych - do Bartoszyc.

Ponownie tym samym skazał nas na dalsze szykany, ze strony służb,urzędników i nie tylko (to już działa), ale także młodych szowinistów nakarmionych Lekturą „Bandera i Ja” tudzież innych grup nazwę to działających jak do tej pory na zlecenie. To działa już dawno, bezpośrednio do mojej osoby, a na rodzinę pośrednio poprzez inne działania.

Od lat i niestety uczestniczą w tym funkcjonariusze urzędów i służb-byli i czynni.

Jak mam się czuć bezpiecznie (mając na myśli nie tylko egzystencję, warunki życia ale też samo życie moje i moich najbliższych.)

Pytanie jest oczywiście czysto retoryczne.

Bez Komentarza

 

Bohaterowie afery Eko-Sękocin znowu w rządzie

"Polska": Osoby odpowiedzialne za zmarnowanie ponad 21 miliardów złotych, w związku z nieudaną budową osiedla Eko-Sękocin znowu pełnią odpowiedzialne funkcje w administracji państwowej - ustalił dziennik "Polska". Mimo tak dużych nakładów, osiedle nadal nie powstało.

Afera Eko-Sękocina to jedna z największych afer w okresie rządów koalicji SLD-PSL w latach 1993 -1997. Osiedle składało się z sześciu wybudowanych jednorodzinnych domów, bloku z 18 mieszkaniami oraz nieukończonej willi z basenem wznoszonej dla ówczesnego wicepremiera Grzegorza Kołodki. W domkach mieli zamieszkać oficjele, a w bloku inni urzędnicy Lasów Państwowych. Za inwestycję odpowiadał Janusz Dawidziuk, ówczesny szef Lasów Państwowych, obecnie urzędnik Ministerstwa Skarbu.

Problem w tym, że osiedle powstało na terenie chronionym bez wymaganych zezwoleń i bez zgody właściciela. Wykonawcą była firma Insbud z Mławy, której właścicielem był znajomy ówczesnego ministra środowiska Stanisława Żelichowskiego, dziś szefa klubu parlamentarnego PSL. Kontrola wykazała, że wybór firmy nastąpił bez dochowania procedur przetargowych. Dlatego budynków nigdy nie zasiedlono. Nie udało się ich również sprzedać.

Po powrocie koalicji SLD-PSL, na stanowisko szefa Lasów Państwowych powrócił Janusz Dawidziuk, a wraz z nim sprawa osiedla Sękocin. Tym razem na inwestycję przeznaczono kolejne 11 milionów złotych. Mało tego w 2005 roku Lasy Państwowe zdecydowały o zakupie mebli do niewykończonych mieszkań o wartości 1,5 miliona złotych. Kontrola z 2007 roku wykazała, że w magazynach brakuje mebli o wartości 600 tysięcy złotych. Odpowiedzialność za kontrowersyjny zakup ponosi Janusz Zaleski, były zastępca Dawidziuka, obecnie wiceminister środowiska. Tłumaczy gazecie, że meble kupił wcześniej, "by urzędnicy nie wprowadzali się do pustych pomieszczeń".

Obydwaj politycy odcinają się od odpowiedzialności za tamte inwestycje i podkreślają, że sprawa nieszczęsnej budowy to okazja do ataków politycznych na ich osoby. Osiedle Sękocin pozostaje niedokończone, a Lasy Państwowe przedstawiły nowy projekt zagospodarowanie tej inwestycji. 

Więcej o sprawie pisze dziennik "Polska".

 

Mój dopisek- potem miała być siedziba DGLP

A potem w 2013 roku zakupiono od AVIVA budynek na dyrekcję Generalną LP za 62 miliony złotych, a mieszkania w Eko- Sękocin sprzedano zapewne dla swoich za marne 5% wartości.

A jest Anno Domini 2020Dlatego też nie podjęto żadnego z wątków i nie odniesiono się do innych załączników min. do opisanego wątku zakupu przez nas po długotrwałym tzw. przetargu pustostanu (2003rok)z zameldowanym jak się okazało lokatorem a ten wątek dotyczy to min tzw zaniedbań pracowników nie tylko LP,ale też innych innych osób które winny sprawdzić stan prawny do podpisania aktu notarialnego,

- nie odniesiono się do załącznika dotyczącego braku odpowiedzi na moje pismo kierowane do Naczelnik Urzędu Pocztowego

–chodziło o postępowania jednego z pracowników UP z moim dokumntem jakim jest Dowód Osobisty

–w tym czasie Poczta była S.A. i Bank pocztowy ???. bez komentarza.

- dziwnej podróży pewnej przesyłki priorytetowej (2019r) odniesiono się bardzo dziwnie - załącznika o możliwości odsłuchiwania moich rozmów telefonicznych, -odpowiedź TPSA na nasze jak się okazało bezskuteczne prośby o zmianę dostępu do linii naziemnej, i innych załączników .

Zwyczajnie miano mnie się pozbyć ,odhaczyć przesłuchanie i nie ruszać dobrych znajomych, którzy nagradzają swoich za nasze Polskie pieniądze.

Miejscowi "bliscy" Policjanci, niektórzy bardzo bliscy, inni mundurowi biorą w tym udział od lat.

Odwołano się tylko i to ze względu na to, że wskazałem m.in jeden z załączników m.in mój wniosek do Prokuratury w Bartoszycach z 2012 r. Wspomniałem też o monitorowaniu mojej poczty, jak również inny załącznik dotyczący działań na dokumentach przez pracowników poczty, mówiących o inwigilacji.( to przemilczano jakby ich nie było). Do interpelacji poselskich w mojej sprawie, nie odniesiono się wcale.

 

Antoni Jakóbczyk - Bartoszyce

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

TAGI