Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
198 postów 138 komentarzy

Ocalić od niepamięci

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Ukraińska zbrodnia w koloni Parośla

Publikuję pracę żony, mojego młodszego kolegi z pracy, która 12 lat temu mając wówczas niespełna 15 lat, wygrała nią ogólnopolski konkurs dla uczniów szkół gimnazjalnych pod tytułem ,,Dziedzictwo i tragedia Polskich Kresów''. Nagrodę za zdobycie pierwszego miejsca w tym konkursie wręczył jej sam Pan generał Mirosław Hermaszewski.

Praca ta opowiada o ludobójstwie dokonanym przez ukraińskich zbrodniarzy z OUN - UPA, którzy 9 lutego 1943 roku bestialsko wymordowali polskich mieszkańców koloni Parośla na Wołyniu. Zbrodnia ta była początkiem Wołyńskiego ludobójstwa, którego architektami i wykonawcami byli ukraińscy szowiniści z OUN - UPA oraz ukraińscy sąsiedzi polaków z tzw. Samoobronnych Kuszczowych Widdiłów. Siedem dni temu minęła dokładnie 77 rocznica tego bestialskiego mordu dokonanego na Naszych rodakach w koloni Parośla przez ich ukraińskich sąsiadów. Zarówno to wydarzenie, jak i sama rocznica męczeńskiej śmierci Polaków z Wołynia przeszła zupełnie bez echa, zamilczana dosłownie na śmierć, tak jakby nigdy nie miała miejsca w historii. Nie odbyła się żadna uroczystość upamiętniająca ofiary ludobójstwa w Parośli, i z wyjątkiem krótkiego wspomnienia dokonanego w bardzo wczesnych godzinach porannych w niedzielę 9 lutego br., w audycji polskiego radia 24, w której panowie Tadeusz Płużański i Robert Tekieli, zakłamali dosłownie w sposób ordynarny tą straszliwą zbrodnię dokonaną, przez zwyrodniałych bandytów z UPA, przypisując w sposób haniebny jej rzeczywiste sprawstwo, a jakże Rosjanom, którzy to właśnie według ich narracji, byli jako jedyni, odpowiedzialni za narodzenie się ukraińskiego nacjonalizmu, a tym samym za późniejsze zbrodnie ludobójstwa, dokonane przez OUN - UPA na polskich mieszkańcach Wołynia i Małopolski Wschodniej oraz obecnych ziem południowo - wschodniej Polski. Tak więc obaj ci kłamcy w taki oto prosty sposób zdjęli całkowicie odjum wszelkiej odpowiedzialność z faktycznych architektów zbrodniczego, ukraińskiego nacjonalizmu, czyli austriaków, a przede wszystkim z niemców i ich zbrodniczych służb, tj. Abwhery i Gestapo, które od samego początku szkoliły i nadzorowały ludobójców z OUN -UPA.

                                                                                   Jacek Boki

*************************************************************************************************************

I oto mamy XXI wiek, czas zbuntowanej młodzieży, próbującej za wszelką cenę postawić na swoim. Młodzieży, która nie umie docenić tego, co ma: zdobyczy nauki, swobody wyrażania swoich poglądów, możliwości cieszenia się swoim dzieciństwem i pięknem ojczystego kraju. Wielu z nas, uczniów gimnazjów i liceów nie przykłada większej wago do historii. Nudzą nas opowieści, które trącą myszką, niemodne i nie przystające do dzisiejszej rzeczywistości historie dziadków, a nawet pradziadków, którzy z bólem wspominają trudne czasy okupacji i wojny. Często nasz stosunek do nich jest lekceważący. Zdarza się, że dopiero po latach zdajemy sobie sprawę z tego, ile straciliśmy nasza pogardliwą postawą wobec ich chęci ocalenia od niepamięci tego, co minione. Bywa, że ta chęć – brutalnie stłamszona w zarodku przez naszą obojętność – nigdy nie znajduje swojego upustu i tkwiąc w sercu jak zadra, nie pozwala normalnie żyć i pozostaje niewykorzystana, zmarnowana…

Często próbując wrócić w ciepłe objęcia babci lub dziadka, wsłuchać się w ich opowieści raz jeszcze, usłyszeć ich głos i zobaczyć w ich dobrych oczach, tę niezrozumiałą mieszankę dumy i przeszywającego bólu zarazem, zdajemy sobie sprawę, że już jest za późno, nie da się cofnąć czasu, powiedzieć: „Teraz już jestem gotowa/gotowy”, wysłuchać jeszcze raz, ale z uwagą i szacunkiem, i spróbować zrozumieć sytuację ludzi skrzywdzonych przez niesprawiedliwą historię i surowy los.

Kiedy byłam małą dziewczynką, moja prababcia Aniela, która przeżyła II wojnę światową, często opowiadała mi historie ze swojego dzieciństwa i młodości, które, mimo iż pełne okrucieństwa i obawy o następny dzień, były najwspanialszymi chwilami w jej życiu. W przeciwieństwie do pradziadka lubiła wspominać tamte czasy i z chęcią opowiadała całej rodzinie poruszające przeżycia z tamtych lat. Kiedy czuła się na siłach, zbieraliśmy się całą rodziną pod starym, kaflowym piecem, wysłuchując jej opowieści, które nie zawsze były pełne humoru i beztroski, czasem, chociaż o wiele rzadziej, mówiła o utracie swoich najbliższych oraz o zburzonym poczuciu życiowej stabilizacji i przynależności narodowej. Wówczas zbierała się jej łezka w oku. Rzadko jednak pozwalała sobie na takie chwile słabości. Ukrywała grymas bólu i cierpienia, łzy szybko popijała swoją ulubioną ziołową herbatką, próbując wydobyć z pamięci tylko te szczęśliwe momenty. Pradziadek natomiast był skryty. Wojna odebrała mu najbliższych i to właśnie na Kresach pochował on swoją rodzinę.

Moi pradziadkowie, którzy przyjechali na Ziemie Odzyskane zza Buga, przybyli na Pomorze pozbawieni swojego mienia, skrzywdzeni przez los, historię, osamotnieni, nie czujący żadnego związku z nowym miejscem osiedlenia. Mimo to, umieli stworzyć w nowym, obcym miejscu prawdziwy dom, w którym panowała harmonia, poczucie bezpieczeństwa i bycia kochanym.

Zawsze czułam ciepło domowego ogniska. Byłam bezpieczna i swobodna. Łączyła mnie z nimi specjalna więź, jednak byłam zbyt mała, by zrozumieć sens ich słów o bolesnej przeszłości. Bardzo żałuję, iż nie urodziłam się wcześniej, by móc jak najlepiej wykorzystać wspólnie spędzone z nimi chwile. Teraz jednak rozumiem, że opowieści prababci Anieli, które snuła w zimowe wieczory i przed snem nie były zwykłymi anegdotami, ciekawymi historyjkami. To było prawdziwe życie, na które złożyła się wojna i dramat przesiedlenia.

Kresy Wschodnie to niegdysiejsze ziemie Ukrainy, Litwy i Białorusi. Takie miasta jak Wilno, Kijów, Lwów i Kowno przed wojną były ważnymi miejscami dla kultury narodowej, były przesiąknięte polskością. Nasi przodkowie czuli się związani z tamtymi terenami, ponieważ wychowali się tam i zostawili tam cząstkę siebie. Kresy w ich świadomości stały się symbolem idei jedności tych obszarów z całą Polską, symbolem dni chwały i potęgi, ale też klęski i męczeństwa. Kresy stanowiły obszar wzajemnego przenikania się kultur, odbywającego się w warunkach pokrewieństwa językowego i wspólnoty pochodzenia. Nie występowały na nich wyraźnie trwałę granice polityczne, kulturowe, etniczne.

O agresji ZSSR na Polskę 17 IX 1939 roku obszar Kresów Wschodnich, należący do II RP znalazł się pod okupacją sowiecką, a po ataku Niemiec (22 VI 1941) – pod okupacją niemiecką. W tym właśnie czasie nastąpiło tam wielkie nasilenie konfliktów narodowościowych, mających charakter tzw. czystek etnicznych. Konflikt dotyczył głównie ludności ukraińskiej i polskiej zamieszkałej na Wołyniu i we wschodniej Galicji. Po II wojnie światowej, kiedy wschodnia granica Polski przebiegała wzdłuż rzeki Bug, Kresy pozostały poza granicami kraju. Polacy mieszkający na tamtych ziemiach, którzy przeżyli czystki etniczne, zostali wysiedleni na Ziemie Odzyskane, głównie Pomorze, Warmię i Mazury.

Moich pradziadków okrutny los dopadł na Wołyniu, Przeżyli, lecz na zawsze w ich psychice pozostało bolesne piętno wypędzonych. Prababcia i pradziadek rzadko opowiadali o mordach na tle narodowościowym. Jednak prababcia wspominała kiedyś o pewnej kobiecie, która jako jedyna przeżyła jeden z największych i najbardziej bezdusznych mordów na kresach. Kobieta ta napisała wiersz dla potomnych, który stanowi poetycki zapis zbrodni dokonanej na Polakach w Paroślina Ukrainie. Autorka wiersza poprosiła moją prababcię, by przemyciła go i rozpowszechniła, aby dokonane wówczas zbrodnie nie zostały zapomniane.

Po wielu latach przypomniałam sobie słowa prababci i postanowiłam poszukać tego wiersza. Gdy wyruszyłam na strych celem odnalezienia go, natrafiłam na wiele innych ciekawych rzeczy (głównie stare zdjęcia z czasów, gdy moi pradziadkowie mieszkali na Kresach ). Na fotografiach widziałam wiele nieznanych mi twarzy. Twarzy dostojnych, dumnych, lecz zarazem przygnębionych i strapionych. Niektóre z fotografii były podpisane. Z opowieści prababci wiedziałam, że było na nich jej rodzeństwo, rodzice, kuzynostwo. Jednak nikt z nich nie przeżył wojny. Przeglądając te fotoobrazki, czułam nieodpartą chęć przeniesienia się w czasie, ale i wstyd, że my – generacja XXI wieku nie dostrzegamy wartości rodziny i ojczyzny, dla której przecież zginęło tylu ludzi. Czy warto było aż tak się poświęcać, by przyszłe pokolenia mogły normalnie żyć, skoro bywają tak niewdzięczne? Wojna wymagała od naszych przodków nadludzkich poświęceń. Często przypadała na czas ich młodości – wówczas unieważniała wszystkie wiążące się z nią przywileje: swobodę, beztroskę, pierwsze zauroczenia, przyjaźnie. Młodzieńczą pasję poszukiwania zastąpiła chęć przetrwania. Dlaczego zatem teraz z takim trudem przychodzi nam pamiętanie o tragizmie tamtych pokoleń? To również dzięki nim możemy dziś normalnie żyć w demokratycznym świecie, bez przemocy i wojny. Obecnie historia nie wymaga od nas takich poświęceń jak wówczas. Nasze życie jest wygodne, komfortowe, a my stajemy się obojętni i nieczuli nie tylko wobec historii, ale i wobec siebie nawzajem. Dziękujemy … - nie wiedzieć czemu, bardzo trudno nam przechodzi to słowo przez gardło.

Po długich poszukiwaniach znalazłam stary, pożółkły kawałek papieru. Gdy przeczytałam wiersz, byłam wstrząśnięta. Nie mogłam sobie wyobrazić, jak opisane nim zdarzenia mogły mieć miejsce. Wiersz został napisany w 1943 roku. To przejmujący zapis nie tylko stanu uczuć przerażonej kobiety, ale również szczera i wstrząsająca relacja z dokonujących się na Kresach czystek etnicznych. Tzw. banda UPA napadła na wioskę mordując 172 osoby, z czego ocalała tylko jedna - autorka wiersza. Ta „pieśń żałobna” (jak ją określiła twórczyni) w poetyckim zbliżeniu uobecnia bezwzględny i barbarzyński mord, jakiego dokonała armia ukraińska. Mordowano wszystkich: dzieci, kobiety i staruszków. Wiersz przesycony jest poczuciem krzywdy, bólem, cierpieniem, ale i nienawiścią do nacji ukraińskiej. Czytając ten poetycki zapis dramatycznych wydarzeń na Kresach, zasępiłam się, łzy bezwiednie napłynęły mi do oczu. Głos uwiązł mi w gardle. Mimowolnie stałam się nagle obserwatorką tych wstrząsających zdarzeń:

Ku pamięci!

 

Drodzy Polacy, posłuchać proszę

Jaki żal ciężki w swem sercu noszę,

Co się zdarzyło n Ukrainie,

Jak się przelała krew Polska niewinnie.

 

W 1943 r. mój Boże,

było to w lutym w zimowej porze

dobrze pamiętam 10-tej daty,

jak krwią broczyły te polskie chaty.

 

Z okrutnym postępem cierpiące męce

Dały powiązać na tył swe ręce

Coś podobnego niespodziewanie

Zostali ciężko pomordowani.

 

Gdy na tył ręce im powiązali

I na podłogę kłaść się kazali

I siekierami w głowę rąbali

Nie patrząc na to starzy czy mali

 

Widziane były przy tem zdarzenia

Malutkich dzieci straszne cierpienia

W kolebce małe dziecko leżało

W piersiach nóż utkwił i tak skonało.

 

Młode kobiety przytem panienki

Cierpieć musiały nieznośne męki.

Bo ich katowie gwałtem brali

I straszne zbrodnie z nich wytwarzali


W końcu zemdlone młodziutkie damy

Które już sobą nic nie władali

Tylko wołali łaski u Boga

Ratuj, ach ratuj, Ojczyzno droga!

 

A gdy zbrodniarze to usłyszeli,

Bardziej mordować wtenczas zaczęli,

Rąbali wściekle jak zwierz bez serca

Ach Ukrainiec to jest morderca!


W każdym mieszkaniu krwią było zlane.

Ściany i sufit też zabryzgane,

Ciało na części ich porąbane

O takich zbrodniach jeszcze nie słyszano!

 

Patrzyć było na to aż serce mdlało

Ile tam polskiej krwi się przelało

Za cóż ach, za cóż z niewinnym losem


Śmierć tą ponieśli jakiej świat nie słyszał

Żaden redaktor o tem nie napisał

Aż pisać będą, gdy już po wojnie

Na świecie będzie znowu spokojnie.


Przeróżne wiersze będą pisali,

Czytać ich będą starzy i mali.

Byście wiedzieli jak to niewinnie

Polacy cierpieli na Ukrainie.

 

Jedna kobieta w życiu została

O tym wypadku opowiadała

Jak Ukraińcy szczerze twierdzili

Jako bandyci do wsi przybyli


Ile tam smutku, ile żałoby

Zamordowano 172 osoby

28 domów żałoby

Cała kolonia śpi w jednym grobie.


Całą kolonia krwią była zlana

A ta kolonia Paroślą zwana.

Na krwi niewinnej kwiat smutku rośnie

Niezapomnianej zbrodni w Parośli.

 

W porannym czasie słychać wołanie

O pomstę dla sprawców i narzekanie

Z ciężkim westchnieniem prośba do Boga

Niech ich nie minie też kara sroga!


Ta pieśń żałobna nie jest legendą

O tem już pisać i pisać będą

To się zdarzyło w powiecie Sarny

Wówczas Polakom tam los był marny.


Będzie pamiętać Polak do śmierci

Jakie Ukraińce byli mordercy

Więc Polak zawsze musi się mścić

Na ukraińskiej nacji, póki będzie żyć![1]

Wieś Połowce, 1944 r. Ekshumowani Polacy - mieszkańcy wsi porwani nocą przez UPA i zamordowani. Oprawcy zrabowali odzież ofiar.

Ukraińska Armia Powstańcza (UPA) miała na celu walkę o niepodległość Ukrainy i ochronę ludności ukraińskiej. Za wrogów stojących na drodze do realizacji idei suwerenności tego kraju uznano ZSRR, Niemców o raz Polaków z terenów polsko-ukraińskiego pogranicza etnicznego. Ziemie ukraińskie były podzielone na obszary (Północ, Południe i Zachód), okręgi wojskowe i odcinki taktyczne. Pierwsze akcje bojowe ukraińskiego ruchu zbrojnego były wymierzone w rozbite lub rozproszone oddziały sowieckie po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej, a następnie w sowieckie oddziały partyzanckie. Od wiosny 1943 trwały działania zbrojne przeciwko ludności polskiej, zmierzające do całkowitego usunięcia jej z Wołynia, Polesia i Galicji Wschodniej.

Hryhorij Perehijniak

(ps. „Dowbeszka-Korobka”).

Przywódca sotni UPA, która napadła na mieszkańców Parośli

w nocy z 9 na 10 lutego 1943 roku.

Twórczyni tego przygnębiającego wiersza uszła z życiem. Została zaatakowana na swojej rodzinnej ziemi, w miejscu, gdzie się wychowała, gdzie czuła się bezpiecznie i pewnie. Kresy były dla naszych przodków ojczyzną; tym, czym dla nas jest obecna Polska, dlatego czuli się podczas wysiedleń jak dzieci zabierane na zawsze swojej matce. Czuli się skrzywdzeni, oszukani. Bardzo ciężko było im rozstać się z rodzinnym domem, gdzie się wychowali i wprawdzie zwyczajne, ale szczęśliwe życie. Jeżeli przeżyli przesiedlenia, często tracili wszystko, rodzinę, przyjaciół, najbliższe im osoby, cały dobytek swojego życia. Tam, gdzie zostali zesłani, przybyli z niczym, czuli się jak intruzi, sieroty.

Spośród bagatelizowanych przez mnie opowieści prababci Anieli najbardziej, choć niedokładnie zapadła mi w pamięć jedna – o pięknym wrześniowym popołudniu roku 39. Jak we mgle zagubiony szuka celu wędrówki, tak i ja z trudem wyciągam strzępki faktów z mojej młodzieńczej wyobraźni., które nie chcą złożyć się w całość, ale tworzą bezkształtną i nieuporządkowaną, kalejdosk opową masę zdarzeń i postaci.

Zbeszczeszczone i ograbione przez oddział UPA ciała polskich pasażerów pociągu Bełżec - Rawa Ruska. Zamordowano wtedy co najmniej 47 osób, w tym dzieci.

Jest 24 września 1939 roku. Powietrze jest ciężki i gorące – jak przed nadchodzącą burzą. Lecz wszystko jest tylko pozornie takie, jak zawsze – uporządkowane, zwyczajne i spokojne. Zewsząd słychać śmiech dzieci i gawędy dorosłych, którzy siedzą pod ogromną lipą, zastanawiając się nad wydarzeniami ostatnich dni. Wojna stała się faktem, ale nie dotarła tu jeszcze z właściwą sobie siłą. Rozmawiający dokładnie wiedzieli, że jest to tylko kwestia czasu, dlatego korzystali z ostatnich chwil wolności.

Roześmiane dzieci bawią się wśród kwiatów i drzew. Razem z nimi bawi się dziewczyna, w jej rozwianych jasnych włosach widać małą wiązankę uplecioną z drobnych fiołków. Ubrana jest w błękitną sukienkę; biega boso po ciemnozielonej trawie. Nagle w oddali słychać grzmot. To burza nadchodzi. Daleko nad lasem widać jasną poświatę, potem rozchodzi się głuchy huk. Nikt jednak nie zwraca na to uwagi, każdy cieszy się pogodnym popołudniem. Znienacka zrywa się wiatr, który wyrywa maleńką wiązankę z włosów dziewczyny. Jej uwaga zwraca się ku gromadzie ludzi i samochodów, poruszających się w oddali po kamiennej drodze, W wyrazie twarzy dziewczyny maluje się przerażenie, łzy napełniają jej błękitne oczy. Wie, kim są tamci ludzie, wie, po co idą. Jej twarz zwraca się ku starszym, któ®zy spoglądają na nią niepewnie. Raptem wydobywa z siebie pełen bólu krzyk: „Mamo, Tato, Rosjanie!”. Gwar podnosi się wśród rodziny, nawet maleńkie beztroskie dzieci spoglądają po sobie ze strachem. Kobiety rzucają się ku drzwiom, biorą w ręce tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Dziewczyna o błękitnych oczach prowadzi ku sobie wszystkie dzieci, płacze, trzęsą jej się ręce. Przytula do siebie maleńkiego chłopca, mówiąc, że wszystko będzie dobrze. Podnosi się jeszcze większy wiatr, zaczyna kropić deszcz, a Rosjanie są coraz bliżej… Jeszcze moment a zjawią się na placu. Wraz z nadchodzącymi z głębi żołnierzami naciąga potężna, złowroga burza. Deszcz zaczyna padać coraz mocniej…Słychać już coraz bliższe krzyki Sowietów, które brzmią jak gdyby wydobywali się z podziemi. Dzieci zaczynają krzyczeć, boją się coraz bardziej. Nie wiadomo, czy to tylko lęk przed zwykłą ulewą, czy strach przed nieuniknionym. Kobiety padają na kolana i zaczynają się modlić. Mężczyźni patrząca przybliżających się ludzi, wiedzą, że za ułamek sekundy nastąpi oficjalne rozstrzygnięcie.

Głosy są już blisko. Mimo płaczu i grzmotów, znieruchomieli ze strachu, słyszą szybsze bicie swoich serc… Znaleźli się wśród domowników, którzy zaczęli strzelać i krzyczeć coś po rosyjsku. Już są… Znaleźli się wśród domowników, zaczęli strzelać i krzyczeć coś po rosyjsku. Rosjanin szarpnął jedną z kobiet, rzucając ją na ziemię i celując jej karabinem w głowę. Mężczyzna w sile wieku, z długimi wąsami, rzuca się ku niemu, jednak żołnierze odciągają go od nich. Brutalny żołnierz śmieje się z całego zajścia i popycha kobietę do samochodu. Wśród krzyków Rosjan, kobiet i dzieci niebo rozdziera przerażający piorun, który rani starą lipę. Ogromna jej gałąź spada na dach budynku. Jednak nawet i to nie zwraca uwagi najeźdźców. Nadal wrzucają oni ludzi do samochodu. Deszcz moczy twarze Polaków, nie wiadomo, czy to łzy, czy deszcze spada po ich twarzach. Lecz teraz wszystko się już uciszyło, zaledwie słychać rozdzierający serce płacz dziecka i lament którejś z kobiet. Mężczyźni idą wyprostowani, dumni, z żalem i strachem w oczach. Wszyscy wiedzą, że już więcej tu nie wrócą, że muszą się z tym miejscem pożegnać. Dziewczynie w błękitnej sukience na imię było Anielka…

Większość z tych ludzi przeżyła, w tym również i moja prababcia Aniela, i to właśnie dzięki nim, bolesne wydarzenia związane z kresową czasoprzestrzenią nie odeszły w niepamięć. Historie rodzinne opowiadane z pokolenia na pokolenie powinny być dla nas bezcennym skarbem, lekcją patriotyzmu i polskości. Kontynuujmy tę trudną lekcję i stańmy się nauczycielami historii dla naszych dzieci i ich dzieci. Wspominając tamte wydarzenia, bądźmy dumni z naszych przodków. Niech ich losy uczą nas patriotyzmu, dumy z tego, kim jesteśmy, heroizmu, nieugiętości w walce o nasze ideały i naszą polskość, nawet jeśli historia nie wymaga od nas takiego poświęcenia, do jakiego zmusiła kresowian, wysiedlonych, wypędzonych, wykluczonych z ich małej ojczyzny…, ale niezapomnianych.

 

 

75 lat temu UPA dokonała zbrodni w Parośli na Wołyniu

https://dzieje.pl/aktualnosci/upa-dokonala-zbrodni-w-parosli-na-wolyniu

Wymordowali wszystkich, nawet niemowlęta. Mord w Parośli był początkiem rzezi wołyńskie

http://www.studiowschod.pl/wymordowali-wszystkich-nawet-niemowleta-mord-w-parosli-byl-poczatkiem-rzezi-wolynskiej/

ZBRODNIA W PAROŚLI POCZĄTEK RZEZI WOŁYŃSKIEJ

https://ksi.btx.pl/index.php/publikacje/959-zbrodnia-w-parosli-poczatek-rzezi-wolynskiej

Najpierw był Wołyń

http://www.nawolyniu.pl/artykuly/parosla.htm

Artykuł źródłowy:

http://kresywekrwi.blogspot.com/2020/02/ocalic-od-niepamieci.html

[1] Kopia rękopisu wiersza pt. Ku pamięci! Autorstwa nieznanej autorki – która przekazała go mojej prababci z intencją rozpowszechnienia, by dał świadectwo prawdzie – w załączniku.

KOMENTARZE

  • Niezdolni do wyciagania wnioskow Z Historii
    ..skazani sa na jej powtorke,,,,,
  • Bez wstydu i honoru
    Niestety są politycy i co najgorsze w partii rządzącej ale i w innych dla których setki tysięcy zakatowanych na Kresach Polaków przez ukraińskie upa nic nie znaczą bo to według nich to gorszy sort Polaków niż ci w Katyniu.

    Samo to że PiS i PO wspomagają reżim w Kijowie który reprezentuje i popiera ukraińskich zwyrodnialców z upa i ss galizien dyskredytuje ich jako polskich patriotów.

    https://kresy.pl/wp-content/uploads/2018/04/marsz-ss-galizien-2018-1-fot-zaxid-net-970x542.jpg
    To się dzieje naprawdę na obecnej Ukrainie która tak gorliwie wspomagają politycy z pis i z po i z innych partii w Polsce. Są więc bez wstydu i honoru

    Jak można być tak wybiórczym i latać do Katynia gdzie poległych jest 20 tyś. A nie widzieć zakatowanych siekierami, widłami, nożami, i spalonych żywcem ponad 200 tysięcy dzieci, kobiet starców i mężczyzn.
  • @Alfax 01:45:33
    Zarówno PO jak i PIS skakało na Majdanie.
    Dzisiaj wiemy że to był zamach stany organizowany przez USA.
    Snajperzy z Majdanu jednoznacznie wskazali zleceniodawców.
    Dzisiaj Ukraina to kult banderowców.
    To wszystko pokazuje czym są solidaruchy z PO i PISu.
    To wszystko anty Polska banda zdrajców dla których banderowcy, islamiści z Kosowa, Czeczenii, Syrii są sojusznikiem...nie Polacy.
    a wszystko pod kontrolą globalnej mafii żydowskiej.

    To absolutna dyskwalifikacja moralna oraz intelektualna solidaruchów z PO i z PIS.
  • Nie należy zapominać, że
    banderssyny chociaż najbardziej opętani przez Szatana - to jednak tylko narzędzie w kosmatych łapkach światowego, czarciego pomiotu w skład którego wchodzą i dzisiejsi "nasi" okupanci. Udowodnili to drąc japy na majdanie w intencji poparcia banderssynów.
    Powyższe jest możliwe - ponieważ Polski już nie ma - natomiast sieroty po Polsce - tak naprawdę żyją jeszcze tylko dlatego, że jest to czasowo wygodne dla czarciego pomiotu.
    Na koniec - banderssynów jako to najbardziej krwawe i najbardziej opętane przez Szatana narzędzie nie wskrzeszono tak sobie - dla jaj. Nie wskrzeszono ich również przeciwko Rosji - bo to żaden partner do ewentualnej rozgrywki z Rosją.
    Wniosek?
    Światem rządzą ci sami (uwzględniając wymianę pokoleniową) - co rządzili nim podczas II WŚ - mordując Polskę i Polaków i rekami hitlerowskich Niemiec i rękami stalinowskiej Rosji i rękami banderowców.
  • Parośl, Huta Pieniacka, Małopolska Wschodnia, Bieszczady.....trwają nadal.
    Na razie jeszcze ,nie dosłownie w takiej formie jak tam w tych przeklętych miejscach, polskim dzieciom, nawet w łonach Matek.
    Ale odbierają godność, poczucie jedności z państwem polskim, poczucie bycia częścią dumnej, wrażliwej wspólnoty jaką jest naród polski.Odbierają przede wszystkim ,paru milionom ocalałym potomków tamtych Rodaków, ich dzieciom i wnukom..działaczom kresowym, wrażliwym Polakom.
    Dlaczego?
    Ano dlatego ,że odbywające się w Polsce przy akceptacji władzy, usilne próby zamazania, umniejszania, lekceważenia i daleko idących ustępstw /wycofanie się z ustawy IPN o zakazie gloryfikacji banderyzmu w Polsce/,przed "żądaniami" strony wykonawców" tamtych przerażających wydarzeń, próby umniejszania zbrodni wołyńskiej, małopolskiej, bieszczadzkiej...postępują coraz bardziej.
    Objawia się to, w szykanowaniu i usuwaniu miejsc pamięci / np. w Warszawie na tablicy przy Grobie Nieznanego Żołnierza, Birczy/nazw bohaterskich miejscowości,czy formacji walczącej z UPA... na tablicach, rondach , skwerach,poświęconych bohaterskim obrońcom Polaków na Kresach, Małopolsce Wschodniej, Bieszczadach.

    Objawia się, w szykanowaniu działaczy kresowych i ludzi starających się pielęgnować pamięć setek tysięcy bestialsko pomordowanych Polaków, tych ofiar "gorszego sortu", nieużytecznych w politycznych rozgrywkach, a nawet w nich jak z tego wynika ..przeszkadzających.

    Mnie osobiście, jako osobę związana rodzinnie z sytuacją na Kresach, najbardziej wstrząsnęło w wywiadzie z Panem Profesorem W.Osadczym to, że podczas orki na Ukrainie traktory wloką za pługiem kości wyciągnięte z ziemi....polskie kości!!
    Co z nimi potem robią????widocznie użyźniają plony!!
    I oto upokorzenia ciąg dalszy!!żądanie / władz strony sprawczej/...aby pozwolenia na ekshumacje oraz pochówki tamtych biedaków poprzedziło .......odnowienie i odbudowa pomników ich katom w Polsce!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Oczywiście na koszt polskiego podatnika, czyli co zawsze podkreślam, potomkowie i Rodacy ofiar bestialskiego ludobójstwa, mają dodatkowo ze swoich podatków odnowić i uhonorować miejsca pamięci oprawców ich bliskich...
    Brakuje słów na określenie tego, CZYM to jest!!!
    I to żądanie, prześladowanie Kresowian, usuwanie z pomników w Polsce,nazw formacji które kosztem życia nieraz 19 letnich chłopaków , broniły ludność polską przed wyrżnięciem... świadczy dobitnie o stanie naszego Państwa .
    Bo obrońcy katowanych Polaków też się dzielą na "właściwych" i " niewłaściwych".
    Po prostu, ci atakowani Polacy powinni odmówić obrony swojego życia przez "niewłaściwych" żołnierzy czy partyzantów, i czekać na tych "właściwych".
    Tak jak niemało polityków, dziennikarzy w Polsce zapewne by zrobiło....widząc nadciągającego bandytę z siekierą chcącą ich zamordować i spalić, !!!
    Można tylko zapytać" Quo vadis Polsko????
  • PiS i PO to takie samo antypolskie zło.
    Jak najbardzej jest to prawda. To partie przeżarte Żydami i Ukraińcami.  Dla nich interes USA Izraela i bander Ukrainy jest ważniejszy niż interesy Polski i Polaków.
     Anty POLSKIE i z maską przykrywającą ich fałszywe chrześcijaństwo bo pod nią kryją się anty chrześcijanie. Brunatna zaraza.

    Judzą do wojny z Rosją, miliardami z naszych podatków wspierają bandytów jak nazistów z AZOV i reżim w Kijowie który na Ukrainie pobudował pomniki upa mordercom, banderowcom zwyrodniałym bestialcom którzy mordowali sadystycznie Polaków. 

    Reżim który został zainstalowany po krwawym zamachu stanu a przewrót byl finansowany przez żydo USA i zachodnich wasali w tym przez kanalie z PiS i z PO reprezentujących Polskę.

    CI zdrajcy Polski z PiS i z PO wspierają kijowski reżim który rządzi nie demokratycznie i nie samodzielne, bo jest wykonawcą poleceń amerykańskich kuratorów i sponsorów..

    Tak PIS i PO to to samo zło. Wywodzą się z tego samego korzenia.

    Im szybciej Polacy dostrzegą kogo interesy reprezentuje PIS i PO tym lepiej będzie dla dobra Polski i dla nas Polaków i dla naszego bezpieczeństwa.

    http://m.neon24.pl/79daa96e4e0835367787e83abded8fa6,14,0.jpg

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

TAGI